Czy warto wejść w spór sądowy z syndykiem?
Do kancelarii adwokackiej zgłosił się przerażony klient, który został pozwany przez syndyka reprezentującego upadłego przedsiębiorcę o zapłatę kwoty 25.000,00 złotych, tytułem nieuiszczonego wynagrodzenia za najem pojazdów budowlanych. Zgłaszający oświadczył, że faktycznie najmował od ww. przedsiębiorcy takie auta, lecz wszystkie należności zostały uiszczone – gotówką. Jednakże z racji upływu dwóch lat klient nie dysponował stosownymi potwierdzeniami. Jego obawy wzbudzał również fakt, że stroną procesu jest syndyk, a przez to jego możliwości procesowe są ograniczone, ponieważ wszystkie warunki współpracy były ustalane ustnie.
Nie ulega wątpliwości, że główny nasz nacisk został położony na udowodnienie zapłaty dochodzonego roszczenia przez klienta w oparciu o zeznania świadków, których depozycje należało powiązać do okresu współpracy pomiędzy stronami procesu, np. jak i gdzie następowały płatności gotówkowe; i kto płacił, a kto odbierał gotówkę, a przede wszystko należało wyjaśnić najważniejszą kwestie, jeśli klient nie płacił za najmowane pojazdy budowlane to dlaczego strony współpracowały przez kilka miesięcy, tj. do samego końca.
Sąd po przesłuchaniu zawnioskowanych świadków oraz klienta, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności sprawy uznał, że powództwo syndyka o zapłatę kwoty 25.000,00 złotych jest bezzasadne. Uzasadnienie rozstrzygnięcia było na tyle jednoznaczne i przekonujące, że od wyroku nie została złożona żadna apelacja.
